czwartek, 26 grudnia 2013

A jednak istnieją "Magiczne Spotkanie"

  Było lato. Mary Nowak 11 letnia dziewczynka z długimi blond włosami, pochodziła z Londynu. Poleciała na wakacje do miasta zwanego Dreamstown. Miała spędzić tydzień w domu jednorodzinnym u swojej cioci Magdy. Cioci prawie wcale nie było w domu. Prowadziła swoją firmę kosmetyczną, więc Mary strasznie się nudziła. Dreamstown to było stosunkowo małe miasto. Pierwszego dnia tylko przywitała się z Magdą, rozpakowała się i poszła spać, było już późno Mary była zmęczona swoim długim lotem. Następnego dnia rano ciocia razem z Mary zjadła śniadanie. Podczas jedzenia Mary przez okno spostrzegła psa.
-Ciociu zobacz. Co to za pies?- zapytała z zaciekawieniem
-Jaki pies? Tam nie ma żadnego psa.
Tajemniczy pies zniknął
- ale był tu przed chwi...
- coś ci się przywidziało,nie mam czasu, idę do pracy wrócę wieczorem do widzenia
-eh cześć ciociu- Powiedziała z zażenowaniem - to było dziwne.
Było już popołudnie. Dzień zapowiadał się zwyczajnie a jednak coś się wydarzyło. Pewnego słonecznego dnia, Mary Nowak siedziała jak zwykle przed telewizorem. Strasznie jej się nudziło. Nagle usłyszała szczekającego psa. Nieznajomy pies szczekał i szczekał to był ten sam pies którego widziała rano więc postanowiła szybko do niego zejść.. Psiak był cały czarny z białymi łatkami. Miał obrożę ale widocznie nie miał domu. Na obroży widniał napis " Rex ".
- A więc Rex czego ode mnie chcesz?-zapytała Mary
Pies był widocznie zdenerwowany. Zaczął szarpać za nogawkę od spodni Mary. Dziewczynka od razu zrozumiała że Rex chce ją gdzieś zaprowadzić.
-I tak nie mam nic do roboty-powiedziała Mary i pobiegła za psem.
Rex zaprowadził ją do ślepego zaułku.
-Rex gdzieś ty mnie zaprowadził! Przecież tu nic nie ma, tylko ściana.
Rex zaczął drapać w ścianę. Ściana zaczęła się powoli odsuwać. Mary stała jak wryta. Otworzyło się przejście. Na końcu długiego ciemnego korytarza było widać małe światełko.
-Mam tam wejść? Chyba sobie żartujesz.
Pies spojrzał prosząco na nią swoimi wielkimi czarnymi oczami.
-No dobrze, dobrze już wchodzę
Na końcu ciemnego korytarza pokazała się wielka łąka
-WOW!-tylko tyle mogła wydusić z siebie przerażona a zarazem zaskoczona Mary
Łąka była piękna, miała wysoką, soczystą trawę i kolorowe kwiatki. Pies dalej prowadził Mary. W końcu doszli do ogromnego drzewa a pod drzewem leżał koń. Koń był śnieżno-biały, krwawił.Był skulony i przestraszony.
-Biedactwo, co ci się stało?
Koń miał zranione kopyto. Jednak jak koń się wyprostował odsłonił parę białych skrzydeł. Mary nie mogła z siebie wydobyć dźwięku, stała jak wryta. Po chwili ocknęła się i szybko zdjęła szal z szyi i owinęła kopyto koniu
-chwila, chwila jeśli jesteś koniem ale masz skrzydła to znaczy że jesteś...-na chwile zamarła - to znaczy że jesteś pegazem. Ojej jesteś magicznym koniem. Hmm Magestick tak nazwę cię Magestick (czytaj: magżestik). Łał a więc jednak istnieją...


To już drugie opowiadanko. Jeśli chcecie więcej przygód Mary to piszcie w komentarzach. Nie wiem dlaczego nazwałam główną bohaterkę "Mary" jakoś tak mi wpadło, jeśli chcecie zmienię jej imię. A tak z innej beczki bardzo się cieszę że mam tak dużo wyświetleń ale proszę piszcie też komentarze bo ja nie wiem czy wam się podoba czy nie. Ale nie bierzcie tego za wymuszanie. :)
 Jak wam się teraz podoba zrobiłam trochę poprawek jest trochę więcej info o Mary i w ogóle a więc potrzebne są jakieś jeszcze zmiany bo mi bardzo zależy żeby wam się podobało :) pisanie to dla mnie przyjemność. Wydaje mi się że całość teraz wygląda lepiej ale powiedzcie co wy o tym sądzicie :D



sobota, 21 grudnia 2013

Wymarzona Wigilia

Magia świąt
          Kiedy wstałam rano z łóżka, okazało się że to właśnie dzisiaj są święta. Cała moja rodzina była strasznie zabiegana. Mama gotowała dania Wigilijne a tata razem z moją siostrą ubierał żywą, piękną choinkę. Ja natomiast przystrajałam dom. Ani się nie obejrzałam a już robiło się ciemno, nadchodził wieczór
          Goście mieli się nie długo zjawić. Nakryłam do stołu, zapaliłam choinkę i cierpliwie czekałam. Mama zaczęła już rozkładać pierwsze dania. Nareszcie zjawili się goście. Przyszły dwie babcie, ciocia i wujek. Choinka stała dumnie obok ściany a telewizor przygrywał nam kolędy. Po zjedzeniu posiłku, dzieliliśmy się opłatkiem. To właśnie wtedy poczułam magię świąt. Nagle mama zawołała mnie do pokoju, miałam jej w czymś pomóc. po powrocie do pokoju zauważyłam że pod choinką pojawiły się już prezenty. Przypomniałam sobie że ja też miałam dla wszystkich prezenty. szybko pobiegłam do mojego pokoju i  wyjęłam z szafy zapakowane paczki, po czym położyłam je pod drzewko. W końcu przyszedł czas na prezenty. Wyjęłam spod choinki pełno kolorowych paczek i porozdawałam całej rodzinie. Tata robił zdjęcia aby uwiecznić tą wspaniałą chwilę. Bardzo cieszyłam się ze swojego prezentu. Dostałam piękne różowe rolki i grę komputerową. Każdy łącznie ze mną był zadowolony z prezentu. Goście już poszli a ja razem z mamą, tatą i siostrą wzięliśmy się do sprzątania.
          Położyłam się już do łóżka i zrozumiałam że święta to nie tylko prezenty ale także czas radości i oczekiwania, czas spotykania się z rodziną i wybaczania. To była moja wymarzona Wigilia.
Tak to pierwsze opowiadanko na tej stronie. Na pewno dużo z was będzie to przerabiać w szkole. 
Wszystkiego najlepszego życzę :) aha i jeszcze życzę wam mało nauki bo ja mam już trzy sprawdziany zapowiedziane po świętach :(







Wprowadzenie

Witam :P
Tak. Jestem kolejną osobą która ma zamiar prowadzić bloga. Będę wymyślać różne opowiadania bo ponoć jestem w tym dobra ;) Opowiadania będą naprawdę różne na wszystkie tematy, te które wymyślicie i te które mi wpadną do głowy.